Hej nasze morze!

14 Lipiec 2010 Dodaj komentarz

Odświeżony i wypoczęty witam z powrotem. Ostatnie kilka skromnych dni spędziłem jakże skromnie… Nad naszym Morzem Bałtyckim, a dokładniej w Pobierowie z noclegiem w Świerznie.

Posiedziałem na plaży, która była wypełniona od morza po klif na całej rozciągłości – szczerze mówiąc za pierwszym razem miałem problem ze znalezieniem dogodnego miejsca i skończyło się na tym, że spoczęliśmy dobre kilkanaście metrów od wody. Po obejrzeniu się, wygrzaniu na słonku, gdzie można było się poczuć niczym patelnia, i usłyszeniu kilku krzyków typu „Zimeee piwoo!” czy „Gotowana kukurydza!” postanowiłem wychlapać się w morzu, po czym znów wróciłem… Posiedzieć na plaży. Na takim siedzeniu na plaży i schładzaniu się w morzu minął… Prawie cały dzień.
Bo o obserwacji ciałek pięknych chyba wspominać nie trzeba? ^^

Wtrącę jeszcze, że lekko zirytowała mnie grupa ludzi w wieku dorosłym aczkolwiek młodym, którzy postanowili w temperaturze 39,5 stopnia, na pełnym słońcu, na plaży, wypić dwie flaszki i kilkanaście piw… Witamy kaca mordercę! Ciekaw jestem, czy wrócili do domu, czy może nocowali na plaży?

W każdym bądź razie… W godzinkach wieczornych odbył się smaczny grill z telewizorem w oknie i kibicowanie Urugwajowi lub Niemcom.
Przyznam, że przez chwilę zacząłem wierzyć w Urugwaj, i choć na początku byłem pewien, że Niemcy wygrają, nieco się zawiodłem.

I tak mijały sobie dni wypoczynku, nieco się spiekłem, ale miło wspominam i czas wrócić do monotonnej codzienności. To będzie taka krótka notka, dająca znak życia, bo przyznam szczerze, nie mam w tej chwili ochoty poruszać żadnego z tematów, ciągle mam jeszcze wypoczynkowy humor. Miłego dnia!

Kilka słów o pokoleniu…

8 Lipiec 2010 Dodaj komentarz

Już sam tytuł może mówić, o czym będzie dzisiejszy wpis. Mam tutaj na myśli rówieśników, znajomych nieco młodszych i tych starszych…

Większości ludzi którzy mnie znają wiedzą, że jestem spokojnym człowiekiem, nie szukającym kłopotów i lubiącym podyskutować, jeżeli znajdzie się taki temat i o ile co nieco na dany temat wiem. Lubię też obserwować, co to się dzieje w naszej społeczności, na świecie i zauważam jak to nasz kraj się wyniszcza. Cholera, kraj ma się dobrze! To ludzie się zmieniają. Niekoniecznie na lepsze.

Wyjdźmy sobie na ulicę w godzinach wieczornych, przejdźmy w okolicach sklepów, terenów budowy, albo ‘melin’ w których urzędują ludzie. Ano właśnie, zobaczymy ludzi w przedziale wiekowym jakieś 12-25 z browarami w rękach i fajkami, którzy rzucają wiązankami bez ogródek, dosyć mocno podniesionym tonem. Z jednej strony, nie powinno mnie to wiele obchodzić… No i niby tak jest, ich sprawa. Ale w jakimś stopniu dotyka mnie widok na przykład 12 latka, sięgającego mi do połowy klatki z papierosem w ręku i rzucający k****** . Coś tu nie gra, prawda? Ja osobiście nie widzę nic pociągającego w jaraniu tytoniu i przeklinaniu i jakoś ich nie używam specjalnie, nawet gdy zostanę mocno wyprowadzony z równowagi staram się ogarniać. Nie mówię, że jakaś ‘cholera’ czasami nie wejdzie między słowa, bo ale bez przegięć – nie leci co 2 słowo…

To teraz wracamy do domu, okno otwarte, godzina 23.14 – mam ten pech, że moim mieszkaniem znajduje się nieczynna pizzeria… Są eleganckie schodki… W sam raz żeby na nich usiąść, otworzyć piwko, zajarać i zacząć się drzeć. Nie należę do ludzi, którzy chodzą spać o godzinie 22, ale szlag mnie trafia, gdy spokojną muzykę reggae zakłócają mi wiązanki zza okna, a zapach herbatki z cytrynką chrzani smród tytoniu. Dokładnie smród, bo dla mnie palony tytoń śmierdzi, tak samo jak palony plastik. I pytanie, gdzie do cholery są władze? Gdzie, mimo już wielokrotnych zgłoszeń zagłuszania ciszy nocnej, wcześniej przez pizzerię, później przez grupy ludzi, są patrole w okolicach godziny 23-24? Pomijając szczegół, że jakikolwiek patrol na tym osiedlu to ja widzę średnio raz na 2-3 tygodnie, który i tak nawet nie zwraca specjalnej uwagi na grupę ludzi siedzących na melinie i trzymających kilka puszek piwa za murkiem. Dzwonić i zgłaszać zagłuszanie ciszy nocnej? Zgłoszę o 23, a patrol przyjedzie o 24 – to chyba nie tędy droga, co? Pozostaje więc siedzieć i przestać reagować… Aczkolwiek dym tytoniu przeszkadza mocno i nie mam jak przestać reagować na niego – wyjdzie na to, że będę musiał zamykać na noc okno…

Artykuł miał być co prawda o czymś nieco innym, ale stwierdziłem, że wyszedł by zbyt długi i podzielę go na kilka, bardziej rozwiniętych wpisów.
Miłego dnia życzę!

Kategorie:Bez kategorii Tagi: , ,

Ten inny świat…

5 Lipiec 2010 Dodaj komentarz

Dzień dobry! Mamy słoneczny i ładny poranek, oryginały papierów zaniesione do szkoły, gitara nastrojona, winamp włączony i zaczyna się kolejny wakacyjny dzień.

Zapewne wyjdę poszwędać się po osiedlu, bądź po mieście… Albo przesiedzę cały dzień w domu, bo niestety prywatnego ogródka czy choćby balkonu nie posiadam. A przydałoby się! Usiąść wygodnie w fotelu, a jeszcze lepszy byłby hamak i wziąć do ręki… Książkę?

Tak właśnie, kolejny dowód, przez który dla połowy naszej kochanej społeczności będę ‘inny’. Wbrew pozorom, zdarza mi się od rana zbyt często używać właśnie tego słowa… Inny… Bo ciężko stwierdzić, czy jestem normalny, lepszy czy może stuknięty wg. innych. Bo jak można w taki upał i taką pogodę… Czytać książkę?! Ano właśnie można, zamiast siedzieć godzinę nie mając co robić i nie mając po co wychodzić z domu bierze się to śmieszne pudełko z karteczkami, na których widnieją takie fajne małe znaczki i wchodzimy w „Ten inny świat”.

Dlaczego znowu inny? Głównie dlatego, że nie przepadam za literaturą… Hm… Realistyczną? Jak czytam to tylko Fantastykę bądź Sci-fi. Na koncie przeczytanych mam między innymi książki autorki Joanne Murray Rowling pt. „Harry Potter”, J.R.R. Tolkiena, Andrzeja Pilipiuka, Andrzeja Sapkowskiego, Timothyego Zahna i wielu, wielu innych. Ostatnią moją książką, którą skończyłem jakieś 2 dni temu była „Żmija” A. Sapkowskiego, opowiadająca o udziale Związku Radzieckiego w wojnie w Afganistanie, a kończąca się… W właśnie nieco fantastyczny sposób (czyt. nienaturalny, niespotykany w naszym… Hm… Realistycznym świecie) – polecam tym, którzy czytują… Aczkolwiek ostrzegam przed ogromną ilością wiązanek, skrótów wojskowych czy słów w językach rosyjskim, angielskim czy afgańskim, czy raczej, język pasztuński.

Hm, jaką by tu kolejność dać? Może zaczniemy od poziomu naszego społeczeństwa i młodzieży… Ależ to głupio zabrzmiało… Powiedzmy w takim razie, rodaków w moim wieku. Ilu jest takich osób, które z przymusu przeczytały kilka lektur szkolnych i to wszystko? Już pomijam szczegół, że większość szkolnych lektur, przynajmniej dla mnie, jest nudna i mało interesująca, przez co z ręką na sercu przyznam, że od deski do deski przeczytałem dosłownie kilka książek, a i tak pamiętam tylko „Kamienie na Szaniec” A. Kamińskiego i „Hobbit” J.R.R Tolkiena. Wracając do tematu – ludzie nie czytają książek – wielka szkoda, nie będę zmuszał. Ale martwi mnie bardziej zachowanie społeczności wobec innych. Znajomy się dowie, że w ostatnim miesiącu przeczytałeś 3 książki mające po więcej niż 500 stron, to zrobi facepalma, wytrzeszczy oczy i zacznie uważać Cię za „tego innego”.

Czytałeś książkę?! To ty umiesz czytać?!

Lecą różne teksty, dowody ogromnego zaskoczenia i zdziwienia, niedowierzania i Jah jeden wie co jeszcze.* Szkoda – nie denerwuje mnie i nie przeszkadza mi brak zainteresowania literaturą innych. Ja nie tracę, oni owszem. Ale irytuje mnie takie właśnie zachowanie. Wszakże literatura taka pobudza wyobraźnię i daje możliwość urozmaicenia rozmowy z towarzyszem o ciekawe zdania, cytaty bądź pojedyncze słowa. Ale co tu poradzić, takie mamy, cholera, społeczeństwo i ubolewam nad tym.

Kiedyś padło też pytanie w moją stronę, na swój sposób dosyć mądre – „Po co czytasz te książki?”… No właśnie… Po co ja to czytam? Na zdrowy rozsądek, to tylko sterta kartek, na które pisarz przelał wyobrażony przez siebie świat. Hm… Nie umiem precyzyjnie i krótko odpowiedzieć na to pytanie. W książkach jest to coś, „Ten inny świat”, który bardzo mnie interesuje. Siąść wygodnie, bądź położyć się w łóżku i wziąć do ręki książkę i wejść w ten świat, wyobrazić sobie bohaterów, otoczenie, dźwięki, wczuć się w bohatera… Nawet nie, wczuć się w postać drugoplanową bądź przechodnia, który widzi akcję z boku. To jest co coś, co pomaga na pewien czas zapomnieć o różnych sprawach, odlecieć, przestać się interesować światem rzeczywistym i zacząć się martwić problemami bohaterów z książki. Poczuć ich strach, ich smutek, złość czy wszelkie inne emocje. Hm… Wielu zapewne nawet nie próbowało czytać książki w ten sposób…

I spytają się niektórzy – „To książkę czyta się na różne sposoby?”. Owszem! Możesz przeczytać książkę oby szybciej, żeby mieć to za sobą i żeby coś tam w głowie zostało na kartkówkę czy sprawdzian w szkole. Tak niektórzy też czytają zwykłe książki, nie lektury. To się mija z celem. Można też czytać książkę powoli, długo, wyobrażać sobie to, co jest opisane. Przyznacie, że jest różnica między stwierdzeniem, że:
„Wiedźmin szukał tej dziewczyny…”, a „Wiedźmin Geralt nieustępliwie i uparcie dążył do odnalezienia młodej Ciri, księżniczki Cintry, dziecka niespodzianki, które jest mu przeznaczone.”.
Jest różnica, prawda?

Czytanie takich książek pomaga czasem też i w pisaniu wypracowań do szkoły, kulturalnej rozmowie, w dyskusji w wszelkiej maści grach czy nawet pisaniu bloga.

Polecam, naprawdę gorąco polecam czytać książki. Znaleźć swoje klimaty i wczytać się, wczuć się w wydarzenia w tej książce.
Mamy poniedziałek, a ja właśnie zamierzam wybrać się do biblioteki. Miłego dnia życzę!

Świat muzyki…

2 Lipiec 2010 Dodaj komentarz

Czym byłby świat bez muzyki? Hm… Byłoby co najmniej… Cicho i nudno, nie uważacie? Tak właśnie, dzisiaj napiszę co nieco o moim podejściu do muzyki. Mamy teraz multum różnych gatunków, poczynając od Popu, przez Reggae i Rock, a na Techno kończąc. Skupię się głównie na drugim i trzecim, gdyż to są gatunki, którymi, że tak powiem, żyję.

Czego słucham… Hm, od dłuższego czasu słucham Rocku. Bardzo fajny gatunek, dla mnie swego rodzaju sztuka, gdzie potrzeba umiejętności i czasem wielkiego talentu. Jakich umiejętności? A na przykład gra na gitarze, perkusji, śpiew. Nie jest to jednak proste, biorąc pod uwagę, że gitara dzielić się można na Akustyczną, Elektryczną i Basową, a na takich też się różnie gra. A efekt jest świetny i aż chce się słuchać. Ot właśnie, te dwie pierwsze są głównym powodem mojego słuchania rocku, gitary – rzecz piękna. Sam uczę się grać na gitarze klasycznej, planuję zakup akustycznej, a w przyszłości elektrycznej. Jest w tym instrumencie coś… Hm… Coś co przyciąga moją uwagę, ot tak, po prostu. A zespoły? Red Hot Chili Peppers zdecydowanie przoduje. Chyba, że wsadziłby tutaj jeszcze Dżem.

Dżem jednak też zalicza się bardziej do klimatów Bluesowych… I z tego gatunku chyba tylko Dżemu słucham… I gram. O tak, Dżem jest głównym zespołem, z którego czerpię motywację do gry na gitarze i to ich utworków się uczę.

Jak jesteśmy przy klimatach Rockowo/Bluesowych to spójrzmy w dal, w nieco mocniejsze klimaty. Otóż Metal Symfoniczny i Gotycki. Tutaj biorą udział też instrumenty symfoniczne, również sztuka, gitara elektryczna, perkusja, skrzypce, chór i kobiecy wokal. Tak, to jest coś pięknego i mogę tego słuchać godzinami. Zespoły? Zdecydowanie Epica i Nightwish.

Zostańmy jeszcze przy tych klimatach, gdyż chcę poruszyć pewną kwestię. Kochani czytelnicy. Nie mylcie, cholera, Rocku z metalem. To są dwa, całkiem różne, całkiem odbiegające od siebie gatunki muzyki. Szlag mnie trafia, gdy po stwierdzeniu, że słucham Rocku, niektórzy się brechtają, udają ‘growl’ charakterystyczny dla metalu czy pokazują symbol \m/. Ech, wiem, że nie znacie się na muzyce, ale moglibyście chociaż czasami posłuchać moich wywodów, że to są 2 różne klimaty.

To teraz przejdźmy do reggae. O właśnie, bardzo fajny typ muzyki. Promujący pokój na świecie, przedstawiający sytuację, wytykający błędy polityków i ludzi, szczerze, aż do bólu i szerzący miłość. Reggae słucham krócej niż roku, ale bardzo szybko pod pasował mi ten gatunek. W szczególności teksty, które w większości przypadków mają głębokie znaczenie. Można się przy tej muzyce zrelaksować, porozmawiać przy tej muzyce ze znajomymi, czy chociażby pisać na blogu słuchając utworek Mariki – Moje Serce.

Wszędzie jest muzyka, cały czas się jej słucha, ciągle się z nią spotyka. Wyobrażacie sobie porządny film bez muzyki? Wyobrażacie sobie wstęp Gwiezdnych Wojen bez muzyki? Albo akcję w filmie Indiana Jones? Ciężko co nie? Grać w Need for Speed bez muzyki też jest jakoś drętwo. Przynajmniej dla mnie. A jakby wszyscy zamiast różnych utworków w telefonach mieli takie samo „Dryn” ? Chociaż, to by było z jednej strony śmieszne, gdyby na dworcu 100 osób jednocześnie wyciągnęło telefon, bo czyjś dzwoni. Aż się uśmiałem.
Muzyka musi być, ognisko bez gitary, to też ognisko udane tylko w połowie. Muzyka być musi, tak samo jak gitara na ognisku, ot co! Muzyka to nieodzowny element życia. Nawet jeśli jest to monotonne „Bum, Bum, Bum” czy rzucający co chwilę wiązankami rap.

To chyba wszystko co dzisiaj napiszę. Dzięki za uwagę i dobranoc.

Wakacje

1 Lipiec 2010 Dodaj komentarz

Od kilku dni mamy jakże wyczekiwane, upragnione wakacje…
Taa, wszyscy czekaliśmy na ten dzień w czasie roku szkolnego, mówiąc, czego to się robiło nie będzie. Prawda niestety jest taka, że do kogo tylko napiszę na GG, dostaję odpowiedź pokroju „Nudy…” i jedną z głównych atrakcji osiedla jest teraz… Gra w piłkę nożną w godzinach 18-22. Niektórzy wyjeżdżają na jedno-dwudniowe imprezy rodzinne, inni odwiedzają bliskie im osoby, a jeszcze inni siedzą cały dzień w domu zastanawiając się, co by tu zmajstrować. W ostateczności robią wszystko po kolei.

Dla większości klasy wakacje rozpoczęły się od… Skromnego melanżu w różnych miejscach Legnicy. Niektórzy zaszyli się w domach ukrywając się przed słoneczkiem, a ja zabawiłem kilka dni poza domem z dziewczyną. Ot miły początek wakacji.

Oczywiście nie obyło się bez minusów, gdyż musiałem odpuścić sobie Dni Fantastyki, szkoda, to muszę przyznać, naprawdę szkoda mi tego wyjazdu, szczególnie, że obiły mi się o uszy pewne Epickie sytuacje. Hm, może następnym razem.

Mamy 1 lipca, brak większych planów na twórcze zajęcia… Choć na upartego, sprzątanie mieszkania do połysku również jest na swój sposób twórczym zajęciem. O polityce czy wyborach się nie rozpiszę w ogóle i przyznam bez bicia, że w ogóle mnie to nie interesuje. Mam swój świat, swoje kredki i gitarę, dopóki mogę spokojnie siedzieć, brzdękać na gitarze i korzystać z linii międzymiastowych, nie będę specjalnie interesował się polityką.

Co innego można powiedzieć o Mundialu! O tak, to jest temat o którym można porozmawiać, choć nie byłem i nie będę raczej wielkim fanem piłki nożnej,  to atmosfera Mistrzostw Świata w Republice Południowej Afryki udzieliła się także mi i jest to jeden z głównych tematów do dyskusji na początku tychże wakacji. W skrócie przyznam, jestem zaskoczony wynikami niektórych meczów i kibicuję twardo… Argentynie! Już 3 lipca mecz Argentyna – Niemcy i wierzę, iż będzie na co popatrzeć, a w finale widzę drużyny Argentyny i… może Brazylii? Hm, o mundialu można by zrobić całkiem oddzielny wpis, nad czym też pomyślę.

Co do twórczych zajęć na wakacje, jest jeszcze właśnie gitara. Leżąca od kilku lat, marniejąca, a od jakiegoś czasu zmotywowany… Specjalnie nie wiem czym – wziąłem ją w swoje ręce i dzień w dzień ćwiczę, twardo, czasem po 3-4 godziny dziennie. A nuż na jakieś ognisko się kiedyś z gitarą wybiorę?

Kolejnym pochłaniaczem czasu są… Książki! Tak właśnie, chęć czytania książek nie minęła i zamierzam jeszcze długo wertować kartki tych śmiesznych, małych pudełek z ogromną ilością literek. Póki co wakacje planuję poświęcić na przeczytanie wszystkich dostępnych tytułów Andrzeja Sapkowskiego. Większość Sagi Wiedźmina mam już za sobą, gorąco polecam! Dużo mniej gorąco, ale również polecam przeczytanie książki pt. Żmija, również A. Sapkowskiego – klimaty całkiem odbiegające od Wiedźminowych i dosyć ostre pod względem… Wulgarności. Cytować nie zamierzam, ze względów estetycznych.

W skrócie… Wakacje zaczęły się dosyć przyjemnie, plany na resztę wakacji są co najmniej marne. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Pozdrawiam i do przeczytania wkrótce!

Powrót

22 Czerwiec 2010 1 komentarz

Witajcie!
Po przerzuceniu kilku kartek „Wieży Jaskółki” Andrzeja Sapkowskiego i poleniuchowaniu w łóżku stwierdziłem, że warto wziąć się za coś twórczego i po raz kolejny powracam do pisania bloga. W sumie nie wiem dlaczego wcześniej zaprzestałem pisania – brak weny, zniechęcenie, lenistwo? Przyznam, że nie pamiętam, może i wszystko po trochu…

W każdym bądź razie wracam i popiszę trochę przez, mam nadzieję, dłuższy czas. Ot mamy już praktycznie wakacje, myślę, że słoneczne, ja mam napływy weny i chęci, czasu powinienem mieć wkrótce dużo więcej to i problemy do opisania się znajdą.

Dzisiejszy dzień powoli sobie mija, ja siedzę znudzony, z głośników leci utworek Całej Góry Barwników – I’m in a dancing mood, słoneczko ładnie świeci (aczkolwiek daje po oczach, co podczas pisania potrafi… zirytować).

Na tym skończę pierwszy wpis, nie jest może jakiś długi ani interesujący, ale zacząć jakoś trzeba. Postaram się o czymś interesującym wkrótce napisać.
Pozdrawiam was i żegnam z nutką Paprika Korps – Follow Follow.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.