Ten inny świat…
Dzień dobry! Mamy słoneczny i ładny poranek, oryginały papierów zaniesione do szkoły, gitara nastrojona, winamp włączony i zaczyna się kolejny wakacyjny dzień.
Zapewne wyjdę poszwędać się po osiedlu, bądź po mieście… Albo przesiedzę cały dzień w domu, bo niestety prywatnego ogródka czy choćby balkonu nie posiadam. A przydałoby się! Usiąść wygodnie w fotelu, a jeszcze lepszy byłby hamak i wziąć do ręki… Książkę?
Tak właśnie, kolejny dowód, przez który dla połowy naszej kochanej społeczności będę ‘inny’. Wbrew pozorom, zdarza mi się od rana zbyt często używać właśnie tego słowa… Inny… Bo ciężko stwierdzić, czy jestem normalny, lepszy czy może stuknięty wg. innych. Bo jak można w taki upał i taką pogodę… Czytać książkę?! Ano właśnie można, zamiast siedzieć godzinę nie mając co robić i nie mając po co wychodzić z domu bierze się to śmieszne pudełko z karteczkami, na których widnieją takie fajne małe znaczki i wchodzimy w “Ten inny świat”.
Dlaczego znowu inny? Głównie dlatego, że nie przepadam za literaturą… Hm… Realistyczną? Jak czytam to tylko Fantastykę bądź Sci-fi. Na koncie przeczytanych mam między innymi książki autorki Joanne Murray Rowling pt. “Harry Potter”, J.R.R. Tolkiena, Andrzeja Pilipiuka, Andrzeja Sapkowskiego, Timothyego Zahna i wielu, wielu innych. Ostatnią moją książką, którą skończyłem jakieś 2 dni temu była “Żmija” A. Sapkowskiego, opowiadająca o udziale Związku Radzieckiego w wojnie w Afganistanie, a kończąca się… W właśnie nieco fantastyczny sposób (czyt. nienaturalny, niespotykany w naszym… Hm… Realistycznym świecie) – polecam tym, którzy czytują… Aczkolwiek ostrzegam przed ogromną ilością wiązanek, skrótów wojskowych czy słów w językach rosyjskim, angielskim czy afgańskim, czy raczej, język pasztuński.
Hm, jaką by tu kolejność dać? Może zaczniemy od poziomu naszego społeczeństwa i młodzieży… Ależ to głupio zabrzmiało… Powiedzmy w takim razie, rodaków w moim wieku. Ilu jest takich osób, które z przymusu przeczytały kilka lektur szkolnych i to wszystko? Już pomijam szczegół, że większość szkolnych lektur, przynajmniej dla mnie, jest nudna i mało interesująca, przez co z ręką na sercu przyznam, że od deski do deski przeczytałem dosłownie kilka książek, a i tak pamiętam tylko “Kamienie na Szaniec” A. Kamińskiego i “Hobbit” J.R.R Tolkiena. Wracając do tematu – ludzie nie czytają książek – wielka szkoda, nie będę zmuszał. Ale martwi mnie bardziej zachowanie społeczności wobec innych. Znajomy się dowie, że w ostatnim miesiącu przeczytałeś 3 książki mające po więcej niż 500 stron, to zrobi facepalma, wytrzeszczy oczy i zacznie uważać Cię za “tego innego”.
Czytałeś książkę?! To ty umiesz czytać?!
Lecą różne teksty, dowody ogromnego zaskoczenia i zdziwienia, niedowierzania i Jah jeden wie co jeszcze.* Szkoda – nie denerwuje mnie i nie przeszkadza mi brak zainteresowania literaturą innych. Ja nie tracę, oni owszem. Ale irytuje mnie takie właśnie zachowanie. Wszakże literatura taka pobudza wyobraźnię i daje możliwość urozmaicenia rozmowy z towarzyszem o ciekawe zdania, cytaty bądź pojedyncze słowa. Ale co tu poradzić, takie mamy, cholera, społeczeństwo i ubolewam nad tym.
Kiedyś padło też pytanie w moją stronę, na swój sposób dosyć mądre – “Po co czytasz te książki?”… No właśnie… Po co ja to czytam? Na zdrowy rozsądek, to tylko sterta kartek, na które pisarz przelał wyobrażony przez siebie świat. Hm… Nie umiem precyzyjnie i krótko odpowiedzieć na to pytanie. W książkach jest to coś, “Ten inny świat”, który bardzo mnie interesuje. Siąść wygodnie, bądź położyć się w łóżku i wziąć do ręki książkę i wejść w ten świat, wyobrazić sobie bohaterów, otoczenie, dźwięki, wczuć się w bohatera… Nawet nie, wczuć się w postać drugoplanową bądź przechodnia, który widzi akcję z boku. To jest co coś, co pomaga na pewien czas zapomnieć o różnych sprawach, odlecieć, przestać się interesować światem rzeczywistym i zacząć się martwić problemami bohaterów z książki. Poczuć ich strach, ich smutek, złość czy wszelkie inne emocje. Hm… Wielu zapewne nawet nie próbowało czytać książki w ten sposób…
I spytają się niektórzy – “To książkę czyta się na różne sposoby?”. Owszem! Możesz przeczytać książkę oby szybciej, żeby mieć to za sobą i żeby coś tam w głowie zostało na kartkówkę czy sprawdzian w szkole. Tak niektórzy też czytają zwykłe książki, nie lektury. To się mija z celem. Można też czytać książkę powoli, długo, wyobrażać sobie to, co jest opisane. Przyznacie, że jest różnica między stwierdzeniem, że:
“Wiedźmin szukał tej dziewczyny…”, a “Wiedźmin Geralt nieustępliwie i uparcie dążył do odnalezienia młodej Ciri, księżniczki Cintry, dziecka niespodzianki, które jest mu przeznaczone.”.
Jest różnica, prawda?
Czytanie takich książek pomaga czasem też i w pisaniu wypracowań do szkoły, kulturalnej rozmowie, w dyskusji w wszelkiej maści grach czy nawet pisaniu bloga.
Polecam, naprawdę gorąco polecam czytać książki. Znaleźć swoje klimaty i wczytać się, wczuć się w wydarzenia w tej książce.
Mamy poniedziałek, a ja właśnie zamierzam wybrać się do biblioteki. Miłego dnia życzę!